Akcje dla bardzo początkujących

Akcje dla bardzo początkujących

5 sierpnia, 2020 0 przez Crowdnews.pl

Ostatnie wzrosty na giełdzie nazywane są „koronawirusową hossą”. Charakterystycznym znakiem trwającego ożywienia są nie tylko drożejące akcje ale również pojawienie się wielu nowych inwestorów. To do nich kieruję ten tekst.

Akcje – wprowadzenie

W ostatnich tygodniach otrzymałem sporo wiadomości (za wszystkie bardzo dziękuję) – większość od osób dla których to pierwszy kontakt z rynkiem kapitałowym. Powtarzały się pytania o założenie rachunku maklerskiego, różnice między giełdą a platformami crowdfundingowymi, dywidendy.

Postanowiłem napisać tekst, będący ściągawka dla osób zaczynających swoją przygodę z akcjami. Jeśli posiadasz w swoim portfelu inwestycyjnym akcje kilku spółek to możesz spokojnie darować sobie lekturę artykułu. Opisuję w nim podstawy inwestowania – coś jak „giełda dla opornych”.

Co to są akcje?

Na początek to co musimy wiedzieć na samym początku – czym są akcje? Książkowa definicja mówi, że akcja to papier wartościowy potwierdzający udział jego właściciela w majątku spółki.

Posiadając akcje jesteśmy współwłaścicielami części firmy. Jeśli firma wyemitowała 1 milion akcji to kupując 1 akcję jesteśmy właścicielami 1/1.000.000 części emitenta.

Po co kupować akcje? Oczywiście żeby zarobić. Ale zanim sprzedamy akcje z zyskiem możemy czerpać z niej szereg korzyści. Do najważniejszych zaliczam:

Patronite
  • dywidendy
  • udział w zebraniu akcjonariuszy
  • prawo pierwszeństwa do objęcia nowych akcji (prawo poboru)
  • uczestniczenie w podziale majątku spółki w przypadku jej likwidacji.

Dywidenda

W temacie dywidend w spółkach akcyjnych można się doktoryzować – to temat rzeka. W skrócie: to nasz udział w zysku spółki.

Jeśli firma przyniosła zyski to akcjonariusze podejmują raz w roku decyzję co z tym zyskiem zrobić. Możliwości jest wiele – dywidenda jest jedną z nich. Można też zysk przeznaczyć m.in. na kapitał zapasowy (dalszy rozwój spółki), na skup własnych akcji przez emitenta (co podniesie wycenę akcji), na pokrycie strat z lat ubiegłych (jeśli takie wystąpiły).

Wypłata dywidendy nie jest wcale oczywistą sprawą. Wiele firm woli zysk pozostawić u siebie. Ja jestem zwolennikiem podziału zysku między spółkę a jej akcjonariuszy. Z jednej strony to dla rynku wyraźny sygnał, że firma rozwija się w dobrym kierunku, że jej zyski nie są jedynie księgowe, ale przynoszą firmie „żywą gotówkę”. Z drugiej strony dywidenda pozwala również czerpać korzyści finansowe z posiadania akcji bez konieczności ich sprzedaży.

To idealne rozwiązanie dla rentierów. Kupujemy portfel dywidendowych akcji i mamy stałe źródło dochodu. Niestety w Polsce jeszcze niewiele spółek prowadzi jasną i trwałą politykę dywidendową. Może zmieni się to wraz z rozwojem rynku. W Stanach można znaleźć firmy, które płacą dywidendy regularnie od kilkudziesięciu lat. Niektóre robią to co kwartał.

Minusy dywidendy

Dywidenda ma też swoje minusy. Niektórzy twierdzą nawet, że wpływają negatywnie na kursy akcji. Poniekąd to prawda – po dniu ustalenia prawa do dywidendy kurs akcji spada o wartość wypłacanej dywidendy. Jeśli w poniedziałek kupujesz akcje po 10 zł i nabywasz prawo do dywidendy w wysokości 1 zł to we wtorek, gdy akcje nie dają już dywidendy – kurs wyniesie prawdopodobnie 9 zł. W końcu „wtorkowe” akcje dywidendy już nie dają, dlatego inwestorzy nie będą chcieli za nie płacić 10 zł.

Czytaj też:   Wystartowała emisja akcji FCapp

To prosty przykład nie pokazujący ważnej rzeczy – podatku. To jest właśnie największa wada dywidend. Sprzedając akcje też musisz zapłacić podatek, ale możesz np. odliczyć ewentualne straty na innych spółkach. Od dywidendy płacisz stałą stawkę i nic odliczyć nie możesz.

Inną przytaczaną słabością dywidend jest drenowania spółek z gotówki. Zgadzam się z tym zarzutem jedynie w przypadku nowych firm, które bardzo szybko się rozwijają. Dojrzałe spółki, które nie mają już pomysłów na dalszy rozwój powinny przeznaczać zyski na wypłacenie dywidend akcjonariuszom. Nie ma sensu, żeby na siłę szukały pomysłów co z gotówką zrobić.

Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy

Przynajmniej raz w roku każda spółka akcyjna ma obowiązek zwołać Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy (WZA), na którym podejmowane są najważniejsze w firmie decyzje. Na Walne może jechać (i głosować) każdy akcjonariusz – nawet ten, który ma tylko 1 akcję.

Na WZA obowiązuje zasada 1 akcja = 1 głos (choć są wyjątki związane z uprzywilejowaniem niektórych akcji). Do decyzji, które podejmowane są na zebraniu akcjonariuszy zalicza się m.in.:

  • podział zysku rocznego spółki (lub pokrycie straty)
  • sprzedaż zorganizowanej części przedsiębiorstwa
  • uchwalenie nowej emisji akcji
  • powołanie rady nadzorczej.

Prawo poboru

O prawie poboru pisałem w tekście Co to jest prawo poboru? W skrócie – prawo poboru to inaczej prawo do kupienia nowych akcji emitowanych przez spółkę. Aby chronić interes dotychczasowych akcjonariuszy akcje kolejnych emisji powinny być kierowane w pierwszej kolejności do osób, które już są akcjonariuszami tej firmy.

Jeśli mamy takie prawo do objęcia nowej emisji ale nie chcemy kupować kolejnych akcji to możemy prawo poboru sprzedać komuś innemu. Prawo poboru jest szczególnie cenne gdy cena emisyjna „nowych” akcji jest dużo niższa od ceny „starych” akcji.

Często zdarza się jednak, że spółka uchwala emisję akcji z pominięciem prawa poboru. Dzięki temu jest większa szansa na pozyskanie kapitału a firma zyskuje nowych akcjonariuszy.

Prawo do majątku spółki

To czysto teoretyczna sytuacja. Likwidacja dobrze prosperującej firmy to tylko książkowy przykład. W rzeczywistości do likwidacji spółki dochodzi zazwyczaj z przyczyn ekonomicznych – bankructwo. Z masy upadłościowej syndyk stara się zaspokoić wierzycieli (w tym celu sprzedaje nieruchomości, zapasy, znaki towarowe itp.). Zazwyczaj pieniędzy nie starcza nawet na spłatę Urzędu Skarbowego, ZUS-u, kredytodawców, kontrahentów. Ale gdyby coś jednak ze sprzedaży majątku pozostało to zostanie rozdzielone według liczby posiadanych akcji.

Czytaj też:   Ciekawy komentarz do emisji GGDAB Polska

Giełda a platformy crowdfundingowe

Akcje można nabyć na różne sposoby. Najpopularniejsze z nich (i tymi zajmuję się na mojej stronie) to platformy crowdfundingowe i giełda. Czym się różnią?

Platformy crowdfundingowe (np. Beesfund, Crowdconnect, Crowdway, FindFunds, Investoor.eu) to rynek pierwotny a giełda to rynek wtórny. Na rynku pierwotnym kupujesz nowo emitowane akcje – bezpośrednio od spółki. Na rynku wtórnym handlujesz akcjami z innymi inwestorami.

Porównać to można z kupnem samochodu. Gdy chcesz kupić nowego mercedesa i idziesz w tym celu do salonu to mamy do czynienia z rynkiem pierwotnym. Gdy później chcesz tego mercedesa sprzedać komuś innemu poprzez ogłoszenie na otomoto – mamy do czynienia z rynkiem wtórnym. Tak samo gdy kupujesz używany samochód w autokomisie.

Rynek pierwotny i wtórny

Czy to oznacza, że rynek pierwotny jest lepszy? Tak nie można powiedzieć. Na platformach crowdfundingowych zazwyczaj możesz kupić akcje nowych firm. Są dopiero na początku swojej drogi rozwoju. To często typowe start-upy. Inwestycja w ich akcje jest bardzo, bardzo ryzykowna. Ale z drugiej strony może przynieść wysoką stopę zwrotu.

Na giełdzie kupujesz akcje nie od spółki ale od innego inwestora. Ustalacie cenę między sobą. Gdy się dogadacie dochodzi do transakcji i ustalona przez Was cena jest bieżącym kursem akcji. Akcja kupiona na rynku wtórnym daje takie same prawa jak akcja kupiona na rynku pierwotnym. Jedyna różnica jest taka, że Twoje pieniądze idą nie do spółki, lecz innego inwestora.

Dlaczego napisałem, że rynek pierwotny niekoniecznie jest lepszy od wtórnego? Będąc w autokomisie masz duży wybór różnych samochodów. Możesz je dokładnie obejrzeć, negocjować cenę. Tak samo jest z giełdą. Notowanych jest na niej kilkaset spółek. Zawsze znajdziesz jakąś ciekawą. Część z nich jest zapomniana przez innych inwestorów a to szansa na zakup po korzystnej cenie. Dodatkowo w każdej chwili możesz sprzedać akcje.

NewConnect

Jeśli mówimy o giełdzie to musimy też wyjaśnić pojęcie NewConnect. To również giełda a właściwie „mała giełda”. Rynek ten stworzony został kilkanaście lat temu na wzór amerykańskiego Nasdaq. Notowanych jest na niej wiele perspektywicznych spółek z modnych branż – gaming, biotechnologia, odnawialne źródła energii.

Firmy upodobały sobie NewConnect bo z jednej strony umożliwiają inwestorom, którzy nabyli ich akcje łatwe wyjście z inwestycji a z drugiej strony kryteria dopuszczenia spółek do NewConnect nie są tak rygorystyczne jak na „dużej” giełdzie.

Czytaj też:   Emisja ratunkowa w Marie Zélie

Czy muszę mieć rachunek maklerski?

Kupując akcje na platformach crowdfundingowych, takich jak Beesfund czy Crowdway, nie musisz posiadać rachunku maklerskiego. Jest on wymagany jeśli akcjami handlujesz na giełdzie (i NewConnect).

Zachęcam jednak do otwarcia takiego rachunku nawet jeśli o giełdzie na razie nie myślisz. W niektórych biurach maklerskich prowadzenie rachunku jest darmowe a będziesz mieć czas i możliwość poznać wszystkie jego funkcje. Uzyskasz też dostęp do darmowych szkoleń, rekomendacji i analiz biura maklerskiego.

Większość firm oferujących swoje akcje na platformach crowdfundingowych deklaruje debiut giełdowy w ciągu 2-3 lat od emisji. Prędzej czy później i tak rachunek będzie więc wymagany.

Zakładając rachunek maklerski zwróć uwagę na opłaty – głównie za prowadzenie rachunku oraz pobierane prowizje maklerskie. Ja mogę z czystym sumieniem polecić bezpłatną usługę eMakler do konta w mBanku.

Wystarczy posiadać bezpłatny rachunek bankowy w mBanku (nawet nieużywany) by rozszerzyć go o usługi maklerskie. Zrobisz to nawet bez wychodzenia z domu. Prowizje od transakcji w mBanku należą do najniższych i zaczynają się od 3 zł dla najmniejszych transakcji. Rachunek otworzyć (a następnie rozszerzyć go o usługi maklerskie) możesz wchodząc na stronę mBanku lub klikając w poniższą reklamę:


Jakie akcje kupować?

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. To Ty musisz stworzyć własną strategię inwestycyjną. Możesz być inwestorem długoterminowym, inwestujących w spółki o solidnych fundamentach, płacących systematyczną dywidendę. Możesz również inwestować „we wzrost” – szukać szybko rozwijających się firm, w perspektywicznych branżach.

Możesz szukać ciekawych spółek na platformach crowdfundingowych i kupować akcje z perspektywą trzymania ich przez 5-10 lat a możesz zostać spekulantem kupującym i sprzedającym papiery na giełdzie nawet kilkanaście razy dziennie, wykorzystując najmniejsze ruchy cenowe.

To od Ciebie zależy przy jakiej strategii będziesz się lepiej czuł. Ja mam tylko jedną radę – cały czas się uczyć. Choć sam na rynku kapitałowym jestem od 1994 roku to nadal się dokształcam. Lubię czytać książki, opracowania, analizy. Ty rób to samo. Również czytaj rekomendacje i analizy, ale wnioski z nich wyciągaj swoje. Pamiętaj też, żeby z rezerwą podchodzić do różnych opinii wyczytanych na forach internetowych. Nie ma nieomylnych inwestorów a jeśli ktoś nagania na jakieś akcje to oznacza, że już je ma i zależy mu na ich wzroście.

Please follow and like us: