Na StockWatchu ukazał się bardzo ciekawy artykuł na temat Kolejkowa i kulisom debiutu spółki na NewConnect. Czytałem go z dużym zainteresowaniem, bo to jedna z tych firm, które śledzę praktycznie od początku ich przygody z crowdfundingiem.

Kolejkowo Na NewConnect

Po lekturze tekstu utwierdziłem się w przekonaniu, że obok CStore, Kolejkowo jest najlepszym emitentem, jaki pojawił się na polskim rynku crowdfundingu udziałowego.

Wcale nie dlatego, że kurs mocno wzrósł, albo, że spółka w ogóle weszła na giełdę. Kolejkowo cenię przede wszystkim za to, że przez te wszystkie lata robi dokładnie to, co zapowiada.

Osoby, które czytają Crowdnews od dłuższego czasu wiedzą, że wielokrotnie krytykowałem różne praktyki emitentów. Tworzenie spółek-córek tylko po to, żeby pozyskać kapitał od inwestorów. Pozostawianie praw do marki czy najcenniejszych aktywów poza podmiotem prowadzącym emisję. Opowiadanie o globalnej ekspansji przy braku działającego produktu i jakichkolwiek aktywów. Obiecywanie debiutu na NewConnect, który po latach pozostawał obietnicą.

Plusy Kolejkowa

Kolejkowo od początku wyróżniało się na tle innych emitentów. To był po prostu działający biznes w tradycyjnej branży. Inwestorzy nie kupowali udziału w wizji przyszłego biznesu, tylko stawali się współwłaścicielami spółki, która miała produkt, klientów i wiedziała, jak zarabiać pieniądze.

Co więcej, obietnice składane inwestorom nie były szczególnie spektakularne. Nie było opowieści o rewolucjonizowaniu branży rozrywkowej na świecie. Nie było prezentacji pełnych wykresów pokazujących wykładniczy wzrost, albo obietnic, że za pięć lat spółka będzie warta miliardy.

Czytaj też:  Kolejkowo - chcę więcej takich ofert!

Ktoś mógłby powiedzieć, że to „nudna” spółka w „nudnej” branży. Ale w zamian dostaliśmy konkrety – otwarcie kolejnych lokalizacji, zwiększanie liczby odwiedzających i dalsze rozwijanie modelu biznesowego, który już działał. Po kilku latach okazuje się, że te nudne założenia zostały po prostu zrealizowane.

Debiut na NewConnect

Wszyscy emitenci składają obietnice – znacznie mniej potrafi je jednak później dowieźć.

Bardzo ciekawy w artykule jest też wątek samego wejścia na NewConnect, o którym przedstawiciele spółki opowiadają w rozmowie ze StockWatchem.

Prawie w każdej emisji spotykamy się z zapowiedzią szybkiego debiutu na giełdzie. Czasami te zapowiedzi są wręcz nierealne. Jak inaczej bowiem nazwać zapowiedź debiutu na giełdzie w ciągu pół roku przez spółkę, która dopiero co została założona? Takie deklaracje świadczą o tym, że albo spółka wprost wprowadza potencjalnych inwestorów w błąd albo zarząd emitenta nie ma żadnej wiedzy na temat procedury, wymogów i kosztów wejścia na giełdę.

Bez względu na to jaka odpowiedź jest prawidłowa – taka nierealna deklaracja zniechęca mnie do inwestycji w spółkę.

Koszt debiutu na NewConnect

Bycie spółką publiczną kosztuje. Trzeba zapłacić za autoryzowanego doradcę, audyty, obsługę prawną, obowiązki informacyjne czy relacje inwestorskie. I są to koszty, które ponosi się nie tylko przy debiucie, ale również później, każdego roku obecności na rynku.

Kolejkowo tę drogę przeszło. I co ważne – nie zatrzymało się po debiucie. Kilka dni temu spółka poinformowała o pozyskaniu blisko 9 mln zł na dalszy rozwój. Sama konstrukcja tej transakcji jest dość nietypowa.

Czytaj też:  Najbardziej nienawidzimy tych, którzy zmuszają nas do zmiany zdania

Kolejna emisja Kolejkowa

JFP Fundacja Rodzinna, będąca głównym akcjonariuszem Kolejkowa, sprzedała 160 tys. akcji w procesie ABB po cenie 55 zł za akcję. Następnie całość pozyskanych środków przeznaczy na objęcie nowej emisji akcji spółki po dokładnie tej samej cenie.

W praktyce ta – wydawałoby się „mało sensowna” – transakcja ma kilka zalet. Kolejkowo szybko pozyskuje środki na ambitne inwestycje a nowi inwestorzy od razu otrzymują akcje dopuszczone do obrotu i nie muszą czekać na rejestrację emisji. Co bardzo ważne – do akcjonariatu trafiają inwestorzy instytucjonalni, co na rynku NewConnect nadal nie zdarza się szczególnie często.

I to chyba najlepiej pokazuje, gdzie dzisiaj znajduje się Kolejkowo.

Kilka lat temu była to jedna z wielu spółek walczących o uwagę inwestorów crowdfundingowych. Dzisiaj rozmawia z inwestorami instytucjonalnymi i pozyskuje kapitał na dalszy rozwój.

Crowdfunding Kolejkowa

Jeszcze raz powtórzę, że jeśli ktoś zapytałby mnie, czy na polskim rynku crowdfundingu zdarzały się historie zakończone sukcesem, to właśnie ten przykład podałbym jako jeden z pierwszych.

Według mnie sukces w crowdfundingu nie polega na tym, żeby zebrać kilka milionów złotych i przez chwilę być na ustach inwestorów. Sukces polega na tym, żeby po kilku latach móc wrócić do dokumentów emisji i powiedzieć: „tak to właśnie miało wyglądać”.

W przypadku Kolejkowa dokładnie tak było.

Podsumowanie

Uważam, że wspomniany artykuł na StockWatchu powinien przeczytać każdy emitent planujący crowdfunding. Oczywiście nie po to, żeby kopiować biznes oparty na makietach kolejowych, ale żeby zobaczyć, że nie warto obiecywać gruszek na wierzbie tylko konsekwentnie „robić biznes”.
Czytaj też:  Czym się różni prosta spółka akcyjna od zwykłej?

Lubisz moje teksty – polub też mój profil na Facebook-u Podoba Ci się mój blog? Możesz go wspierać na Patronite – Zostań Patronem Pamiętaj, że jakikolwiek tekst w serwisie Crowdnews.pl nie stanowi rekomendacji ani porady inwestycyjnej. Serwis zawiera opisy warunków emisji akcji w ofertach crowdfundingowych i autorskie komentarze dotyczące tych ofert. Nie ponoszę odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych po lekturze tekstów w serwisie Crowdnews.pl. Jeśli planujesz inwestycję w akcje – za każdym razem dokładnie zapoznaj się z materiałami przedstawionymi przez emitenta. Nie kieruj się opinią moją ani jakiejkolwiek innej osoby.