Dlaczego sprzedałem akcje INC?

Dlaczego sprzedałem akcje INC?

3 czerwca, 2022 0 przez Crowdnews.pl

Akcje INC były 2 lata temu bohaterem mojego wpisu w serii „Pomysły na inwestycje”. Jestem inwestorem długoterminowym i rzadko wyrzucam jakąś spółkę z portfela, ale dla INC zrobiłem wyjątek. Oto powód.

Akcje INC

Wobec INC miałem bardzo duże oczekiwania. We wpisie W czasie gorączki złota sprzedawaj łopaty wskazywałem, że spółka może być beneficjentem popularności rynku crowdfundingu. Dodatkowo zagospodarowała niszę doradztwa dla firm wybierających się na NewConnect oraz już obecnych na rynku.

Rosnąca popularność crowdfundingu oraz hossa na rynku NewConnect pozwalają podejrzewać, że Grupa INC będzie mogła pochwalić się rekordowymi wynikami, co wzniesie kurs akcji na inny poziom

pisałem 2 lata temu.

I rzeczywiście – kurs pięknie wędrował na północ, dochodząc do poziomu 17,58 zł. Oznaczało to dla mnie blisko 800% zysku. Niezadowoliłem się tym i nadal trzymałem akcje INC widząc szanse na dalszy rozwój.

Ciemne chmury

Niestety popełniłem błąd. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym, który zbagatelizowałem była bardzo słaba jakość większości ofert na CrowdConnect. Sam pisałem o wielu emitentach, że swoich pieniędzy nie zainwestowałbym w tego typu spółki. Przyszłość pokazała, że miałem rację. Byliśmy świadkami fatalnych debiutów, przynoszących kilkadziesiąt procent straty względem cen emisyjnych.

To musiało spowodować utratę zaufania inwestorów do platformy i do całego rynku crowdfundingu. To właśnie perspektywy crowdfundingu były głównym powodem, dla którego zainteresowałem się akcjami INC. Ilu jednak inwestorów wróci na platformę, jeśli tak zachwalane podczas webinarów czy w materiałach promocyjnych spółki przyniosły 50% straty? I nie był to wcale odosobniony przypadek.

Patronite

Dywidendy INC

Kolejnym błędem, który popełniłem było niedoszacowanie czynnika rynkowego – bessy. INC byłoby o wiele lepszą spółką, gdyby zdecydowana większość dochodu pochodziła z działalności operacyjnej – autoryzowanego doradztwa, pisania prospektów, wprowadzania firm na NewConnect.

Spółka poszła jednak inną drogą. Przez kilkanaście lat obecności na giełdzie nie wypłacała żadnych dywidend. Zmieniło się to dopiero w zeszłym roku (dywidenda z zysku za 2020 rok). Już miałem nadzieję, że wszystko idzie w pożądanym przeze mnie kierunku, ale teraz już wiem, że INC powrócił do kumulowania zysków w kapitale zapasowym.

Dlaczego jestem zwolennikiem dywidend? Są one dowodem na to, że spółka zarabia. Takim dowodem nie są wcale księgowe zyski. Rachunkiem wyników można łatwo manipulować. Firma może pokazywać co roku zyski a w końcu zbankrutować. Dużo ważniejsze są przepływy – czy w ślad za księgowymi zyskami idzie też gotówka. Wypłata dywidendy pokazuje właśnie, że spółka ma nie tylko zysk, ale również pieniądze, z którymi może się podzielić z inwestorami.

Czytaj też:   Nowa emisja SkyCash - uwagę zwraca wycena

Po drugie – dostając dywidendę mogę z nią zrobić to co chcę. Mogę sfinansować jakieś swoje wydatki (nie sprzedając akcji), natomiast jeśli nie potrzebuję gotówki a nadal uważam spółkę za godną zainteresowania to po prostu dokupuję jej akcje za otrzymaną dywidendę.

Bessa

INC przez 16 lat obecności na giełdzie tylko raz wypłacił dywidendę i niestety w tym roku znowu powrócił do „tradycji” kumulowania zysków. Wypracowane zyski przeznaczane są m.in. na kupno udziałów w innych podmiotach. Prezes Śliwiński w czasie hossy lubił chwalić się tym, że INC jest „funduszem z ekspozycją na NewConnect”.

Wiadomo jednak, że każda hossa kiedyś się kończy. W sytuacji, gdy w strukturze dochodów dominują zyski z inwestycji a nie z działalności powtarzalnej, bessa przynosi załamanie wyniku. Obserwujemy to teraz.

INC można więc ocenić jako spółkę, która w hossie nie wypłaca dywidendy, bo inwestuje w inne firmy a w czasie bessy nie wypłaca, bo przynosi straty.

Nowa strategia

Jeszcze na koniec ubiegłego roku miałem nadzieję, że sytuacja w INC idzie w dobrym kierunku. Spółka ogłosiła nową strategię, która spodobała się wielu inwestorom.

Od pewnego czasu intensywnie analizowaliśmy kierunki rozwoju naszej działalności. Zaktualizowana strategia będzie skupiała się wokoło Domu Maklerskiego INC, który staje się sercem naszej organizacji. Jestem przekonany, że planowany rozwój działalności jako depozytariusza, docelowo przyniesie dla naszej grupy istotny strumień powtarzalnych przychodów, stabilność zysków oraz zwiększy dywersyfikację biznesu. Zakładane wejście w ten segment związane jest z dużym zainteresowaniem tego typu usługami, które identyfikujemy w rozmowach z potencjalnymi klientami. Kilka podmiotów zarządzających łącznie kilkudziesięcioma funduszami inwestycyjnymi zamkniętymi wyraża wstępnie zainteresowanie nawiązania z nami współpracy w przypadku uruchomienia tej usługi. To byłby bardzo solidny pipeline.

– mówił na temat nowej strategii Prezes Paweł Śliwiński.

Mielibyśmy więc to czego oczekuję – dywersyfikację działalności oraz stabilne, powtarzalne przychody a nie uzależnienie się od koniunktury giełdowej.

Emisja akcji INC

Wkrótce pojawił się pierwszy zgrzyt. Rozszerzenie działalności przez INC wymagało podwyższenia kapitału o jakieś 2-3 mln zł (tak szacowała spółka). Okazało się, że odbędzie się to poprzez emisję akcji. Tyle lat kumulowania zysków i firma o długoletniej historii nie ma 2-3 mln zł na pokrycie kosztu wejścia w nowy rynek.

Czytaj też:   Szybkie spojrzenie na emisję FCapp

Trudno – trzeba strawić tę niedogodność i czekać na szczegóły nowej emisji. Możliwa jest np. emisja z prawem poboru. Wtedy cena emisyjna nie ma znaczenia a każdy inwestor sam podejmuje decyzję – dokupuje nowe akcje czy sprzedaje prawa poboru.

Decyzja spółki była jednak inna i sprawiła, że straciłem do INC zaufanie.

Działając w interesie spółki, pozbawia się dotychczasowych akcjonariuszy spółki prawa poboru akcji serii F w całości. Walne zgromadzenie spółki po zapoznaniu się z treścią opinii zarządu uzasadniającego powody pozbawienia prawa poboru oraz sposób ustalenia proponowanej ceny emisyjnej akcji (…) przychyla się do jej treści

– głosiła uchwała Walnego.

Tańsze akcje dla nowych

Jaki to interes spółki, aby nowe akcje trafiły do nowych inwestorów a nie dotychczasowych? W takiej sytuacji spodziewałbym się, aby cena emisyjna była wyższa od rynkowej. W innym przypadku jako dotychczasowy akcjonariusz będę pokrzywdzony.

Niestety moje obawy się potwierdziły. Gdy cena rynkowa akcji INC wynosiła około 3 zł, uchwalono, że nowe papiery trafią do nowych inwestorów po cenie emisyjnej… 2,50 zł. Dlaczego nowi udziałowcy mają otrzymać akcje o kilkanaście procent taniej?

Moja ocena takiej sytuacji jest jednoznaczna. Albo Zarząd działa na niekorzyść dotychczasowych akcjonariuszy i samej spółki (tego nie podejrzewam) albo uważa, że akcje są warte 2,50 zł. Był to dla mnie ostateczny sygnał do sprzedaży akcji. Okazało się, że miałem rację.

Nowi inwestorzy w INC

Na koniec marca spółka ogłosiła, że podpisała dwie umowy z nieujawnionymi inwestorami. Na podstawie tych umów inwestorzy mieli objąć 800.000 akcji po 2,50 zł. Jednocześnie podano, że umowy nie zawierają żadnych dodatkowych klauzul, np. kar umownych. Gdy zawierano umowy, kurs INC wynosił około 3 zł. Umowa dawała inwestorom prawo nabycia akcji istotnie taniej niż ich cena rynkowa, ale nie nakładała żadnego obowiązku. Nic dziwnego, że dotychczasowi akcjonariusze, podobnie jak ja, poczuli się rozczarowani i w dalszym ciągu sprzedawali akcje.

Kurs akcji INC spadł na koniec maja do poziomu 2,20 – 2,30 zł. Sytuacja się odwróciła. Teraz kupno nowych papierów po 2,50 zł stało się nieopłacalne. Potencjalni inwestorzy się oczywiście rozmyślili – mieli do tego prawo. Umowa nie zakładała przecież żadnych kar.

Czytaj też:   Jeszcze o INC - spółka informuje o swoich działaniach

Odwołana emisja

Zarząd Spółki informuje, że w dniu dzisiejszym podjął decyzję o odwołaniu oferty publicznej akcji serii F. Powodem odwołania jest spadek ceny rynkowej akcji poniżej ceny emisyjnej akcji serii F i niesatysfakcjonujący poziom zapisów.

– głosił komunikat INC z 31 maja br.

Zaufanie buduje się latami, można je jednak stracić w jedną chwilę. Gdy kupuję akcje do portfela to zamierzam trzymać je latami. Nie martwią mnie spadki kursu nawet o kilkadziesiąt procent, o ile widzę, że spółka robi swoje. Tak jest np. przy SFD.

Niestety o INC nie mogę tego napisać. Przez kilkanaście lat obecności na giełdzie firma nie zbudowała istotnej wartości dla akcjonariuszy. W dodatku nie wykorzystała wielkiej szansy na wypromowanie się w czasie crowdfundingowej hossy. Chyba, że za promocję uznamy debiuty przynoszące kilkadziesiąt procent straty. A najgorsze może dopiero przyjść. Przed nami jeszcze kilka debiutów „dziwnych” firm.

Podsumowanie

Nowa strategia ogłoszona w grudniu była strzałem w „10”. Ale już sposób zdobycia kapitałów na jej realizację pogrzebał całkowicie moje zaufanie do spółki. Dlaczego podpisuje się umowy z wybranymi inwestorami, na podstawie których mogą oni objąć akcje istotnie taniej niż ich cena rynkowa i jednocześnie mogą się bez konsekwencji z tej umowy wycofać, gdy kurs spadnie?

Wystarczyło przeprowadzić emisję z prawem poboru z ceną emisyjną 2 zł. Nikt nie byłby pokrzywdzony a spółka byłaby pewna pozyskania kapitału. Teraz kurs INC spadł już poniżej 2 zł (w tej chwili 1,90 zł). Obawiam się, że może długo potrwać póki inwestorzy znów zaufają INC.


Lubisz moje teksty – polub też mój profil na Facebooku


Pamiętaj, że jakikolwiek tekst w serwisie Crowdnews.pl nie stanowi rekomendacji ani porady inwestycyjnej. Serwis zawiera opisy warunków emisji akcji w ofertach crowdfundingowych oraz autorskie komentarze dotyczące tych ofert. Nie ponoszę odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych po lekturze tekstów w serwisie Crowdnews.pl. Jeśli planujesz inwestycję w akcje – za każdym razem dokładnie zapoznaj się z materiałami przedstawionymi przez emitenta. Nie kieruj się opinią moją ani jakiejkolwiek innej osoby.

Please follow and like us: