W ostatnich dniach zauważyłem sporo wejść na moje archiwalne teksty dotyczące EndoFund. Chodzi o analizy sprzed kilku lat: „Endofund – oferta faktoringowej spółki” oraz „Endofund z kolejną emisją. Jak to jest z tą uczciwością?

Pożyczki dla Endofund

Muszę przyznać, że już wtedy oferta spółki nie do końca mi się podobała. Nie chodzi nawet o sam model biznesowy, bo finansowanie faktur medycznych jest ciekawą branżą. Bardziej chodziło o sposób komunikacji, pewne niejasności i bardzo mocne akcentowanie bezpieczeństwa inwestycji przy jednoczesnym oferowaniu ponadprzeciętnych stóp zwrotu. Teraz Endofund wraca po pieniądze inwestorów, ale tym razem nie poprzez crowdfunding udziałowy i emisję akcji. Zamiast tego pojawiła się oferta pożyczkowa oparta o tzw. weksle inwestycyjne. Inwestor może pożyczyć spółce pieniądze na cztery miesiące (z możliwością dalszego „rolowania”) i otrzymywać regularne odsetki. Oprocentowanie wygląda bardzo atrakcyjnie — około 12% rocznie. I właśnie tutaj powinna zapalić się pierwsza lampka ostrzegawcza.

Wysokie oprocentowanie

Na rynku finansowym nie ma „darmowych obiadów”. Jeżeli ktoś oferuje wyraźnie wyższy procent niż lokaty bankowe czy obligacje skarbowe, to zazwyczaj oznacza to również wyższe ryzyko. Tymczasem na stronie oferty bardzo mocno eksponowane są hasła dotyczące bezpieczeństwa, stabilności i przewidywalnych zysków. To jest właśnie ten moment, w którym inwestor powinien zachować szczególną ostrożność. Co ciekawe, sama spółka w kilku miejscach odwołuje się do Komisji Nadzoru Finansowego. Formalnie zapewne wszystko jest zgodne z przepisami — pojawiają się np. odniesienia do regulacji rynku finansowego. Problem polega jednak na tym, że dla przeciętnego inwestora takie komunikaty mogą tworzyć psychologiczne wrażenie, jakby KNF w jakiś sposób „patronowała” ofercie albo dawała jej instytucjonalne potwierdzenie bezpieczeństwa. To klasyczne wykorzystanie efektu autorytetu. Samo pojawienie się nazwy państwowej instytucji finansowej buduje u części odbiorców podświadome poczucie ochrony i bezpieczeństwa. Tymczasem KNF w żaden sposób nie gwarantuje powodzenia inwestycji ani wypłacalności prywatnych podmiotów oferujących tego typu produkty.
Czytaj też:  Endofund z kolejną emisją. Jak to jest z tą uczciwością?

Weksle inwestycyjne Endofund

I tutaj robi się szczególnie ciekawie. Na stronie Endofund czytamy:
„Na starcie decydujesz o kwocie, którą chcesz ulokować – jedna inwestycja obejmuje od 100 do 250 tysięcy złotych. Następnie podpisujemy umowę, wraz z którą jako inwestor otrzymujesz weksel inwestycyjny z jasno określonym terminem i wartością wykupu”.
Widzimy więc wyraźnie, że podstawą oferty są właśnie weksle inwestycyjne. Sprawdźmy więc, co o takich instrumentach pisze sama Komisja Nadzoru Finansowego. Na stronie KNF poświęconej wekslom inwestycyjnym znajdziemy bardzo konkretne ostrzeżenia. Komisja przypomina między innymi, że:
  • weksle inwestycyjne nie są objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego,
  • spółki oferujące takie instrumenty nie podlegają nadzorowi KNF,
  • inwestor może nie odzyskać pieniędzy w przypadku problemów finansowych emitenta.

Czy to bezpieczna inwestycja?

KNF zwraca też uwagę na coś jeszcze ważniejszego — spółki oferujące weksle inwestycyjne bardzo często reklamują je jako bezpieczną alternatywę dla lokat bankowych, podkreślając wysoki i „stabilny” zysk niezależny od sytuacji rynkowej. Komisja wprost przypomina, że nie istnieją inwestycje pozbawione ryzyka, a wysoka stopa zwrotu zazwyczaj oznacza podwyższone ryzyko inwestycyjne. Co więcej, KNF wskazuje również bardzo ciekawy aspekt dotyczący samego modelu finansowania. Jeżeli przedsiębiorca oferuje inwestorom wysoki procent, może to oznaczać, że koszty takiego finansowania są znacznie wyższe niż w przypadku kredytu bankowego czy obligacji. Innymi słowy — inwestor powinien zadać sobie pytanie, dlaczego spółka wybiera drogie finansowanie od inwestorów indywidualnych zamiast tańszych źródeł kapitału. I to jest chyba najważniejsze pytanie w całej tej historii.

Skąd to oprocentowanie?

Jeżeli biznes jest tak stabilny, przewidywalny i dobrze zabezpieczony, to dlaczego spółka pożycza pieniądze od inwestorów indywidualnych na około 12% rocznie?
Czytaj też:  Kombinat Konopny: sprzedaż rośnie, strata też
Oczywiście powodów może być wiele. Banki mają własne procedury, wymagają lepszych zabezpieczeń i nie zawsze chcą finansować określone modele biznesowe. Ale mimo wszystko inwestor powinien sobie takie pytanie zadać. Szczególnie gdy spojrzy na wyniki finansowe spółki. W KRS nie ma jeszcze danych za 2025 rok, ale dostępne sprawozdania również dają pewien obraz sytuacji. W 2024 roku Endofund osiągnął około 2,1 mln zł przychodów i niecałe 64 tys. zł zysku netto. Rok wcześniej przychody wyniosły około 929 tys. zł, a zysk netto około 74 tys. zł.

Wyniki Endofund

Tu akurat należy oddać spółce jedno — biznes jest rentowny. To zdecydowanie lepiej wygląda niż wiele projektów crowdfundingowych, które przez lata funkcjonują wyłącznie dzięki kolejnym emisjom akcji. Problem polega jednak na tym, że skala zysków jest bardzo niewielka względem ryzyka i poziomu zadłużenia. Bo gdy spojrzymy głębiej w bilans, obraz robi się już mniej komfortowy. Suma bilansowa spółki to blisko 12 mln zł, ale kapitał własny wynosi jedynie około 596 tys. zł. Reszta finansowana jest zobowiązaniami, które sięgają aż 11,3 mln zł. Mówiąc wprost — działalność oparta jest właśnie na długu. Oznacza to, że nawet niewielkie problemy z płynnością, opóźnienia spłat czy pogorszenie jakości portfela mogą szybko przełożyć się na problemy finansowe. Tym bardziej, że mówimy o biznesie działającym na relatywnie niskich marżach. A tak na marginesie to przyznam szczerze, że po narracji spółki spodziewałem się mocniejszych wyników finansowych. Komunikacja marketingowa buduje obraz wyjątkowo atrakcyjnego i stabilnego modelu biznesowego. Tymczasem liczby pokazują raczej firmę operującą na niewielkiej rentowności i bardzo wysokiej dźwigni finansowej.

Zalecana ostrożność

Nie twierdzę oczywiście, że mamy tutaj do czynienia z oszustwem czy nieuczciwym działaniem. Tego absolutnie nie sugeruję. Uważam jednak, że inwestorzy powinni zachować bardzo dużą ostrożność, szczególnie gdy:
  • pojawiają się hasła sugerujące „pewny zysk”,
  • oferowane oprocentowanie jest wyraźnie wyższe od rynkowego,
  • bezpieczeństwo inwestycji podkreślane jest mocniej niż ryzyko,
  • całość oparta jest na finansowaniu długiem.
Czytaj też:  MANAO - zapowiedź emisji
Historia polskiego rynku kapitałowego wielokrotnie pokazywała już, że regularne odsetki i profesjonalny marketing nie są gwarancją bezpieczeństwa inwestycji. Wręcz przeciwnie — czasami właśnie wtedy inwestor powinien zachować największy dystans. Na blogu zalecałem daleko idącą ostrożność przy podobnych ofertach m.in. Farmy Mleka i Skarbca Palikota. W tamtych projektach inwestorzy stracili swoje pieniądze. Liczę, że tu będzie inaczej.

Źródła:

Endofundstrona spółki z ofertą inwestycyjną

Komisja Nadzoru FinansowegoWeksle inwestycyjne – uświadom sobie zagrożenia!


Lubisz moje teksty – polub też mój profil na Facebook-u Podoba Ci się mój blog? Możesz go wspierać na Patronite – Zostań Patronem Pamiętaj, że jakikolwiek tekst w serwisie Crowdnews.pl nie stanowi rekomendacji ani porady inwestycyjnej. Serwis zawiera opisy warunków emisji akcji w ofertach crowdfundingowych i autorskie komentarze dotyczące tych ofert. Nie ponoszę odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych po lekturze tekstów w serwisie Crowdnews.pl. Jeśli planujesz inwestycję w akcje – za każdym razem dokładnie zapoznaj się z materiałami przedstawionymi przez emitenta. Nie kieruj się opinią moją ani jakiejkolwiek innej osoby.