Kryzys dotyka Marie Zélie. Spółka szuka kapitału

Spółka Marie Zélie po raz kolejny wyciąga rękę po finansowanie crowdfundingowe. Kryzys, który dotkliwie potraktował branżę odzieżową nie ominął również firmy znanej ze sprzedaży akcji w kampaniach crowdfundingowych.

Do tej pory spółka przeprowadziła już kilka emisji akcji, w których ponad 500 akcjonariuszy kupiło akcje za blisko 4 miliony złotych. W ostatniej ofercie (na platformie Beesfund) przeprowadzonej w lutym br. firma pozyskała 866 tys. zł. Ostatni komunikat do inwestorów wskazuje jednak, że potrzeby kapitałowe Marie Zélie są ogromne.

Marie Zélie pożycza pieniądze

W ostatnich tygodniach spółka pożyczyła od inwestorów indywidualnych 1 mln zł. I chce więcej. Każdy chętny może pożyczyć firmie swoje pieniądze – minimum 5 tysięcy zł na okres 12 miesięcy. Oferowane przez Marie Zélie oprocentowanie wynosi od 6% dla najmniejszych pożyczek do nawet 9% dla pożyczek powyżej 200 tysięcy zł na 24 miesiące. Takie wysokie odsetki wskazują, jak bardzo spółka szuka środków i że nie może w tym względzie liczyć na banki.

Nie znam wyników finansowych za 2019 rok, ale bilans na koniec 2018 roku pokazywał ujemne kapitały własne a spółka zakończyła rok sporą stratą netto. Chyba niewielu analityków w banku podpisałoby się pod pozytywną decyzją kredytową dla takiego podmiotu.

Krzysztof Ziętarski, Prezes Marie Zélie i twórca marki, przyznaje, że prowadzony przez niego biznes wymaga ogromnych nakładów finansowych na koszty utrzymania marki, utrzymanie zatrudnienia, spłatę zobowiązań. Brak finansowania będzie oznaczał walkę o przetrwanie i opóźnienie rozwoju o kilka lat.

Czytaj też:   ACR Systems - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Spółka podaje konkretne kwoty, jakie chce (musi?) pozyskać:
– minimum 0,5 mln zł do 6.04
– minimum 1,2 mln zł do 21.04
– minimum 2,0 mln zł do 13.05.

Kolejna emisja akcji Marie Zélie

Pożyczanie pieniędzy od inwestorów indywidualnych to nie jedyny sposób na pozyskanie kapitałów. Spółka zapowiedziała kolejną crowdfundingową emisję akcji – tym razem na rynku brytyjskim (wraz z promocją marki na Wyspach).

Oferta ma ruszyć jeszcze w tym roku. Wcześniej Marie Zélie chce jednak uzyskać od inwestorów deklaracje objęcia minimum 40% emisji (wartej 1-2 mln euro).

Trudne zadanie przed Marie Zélie

Trzymam mocno kciuki za Marie Zélie. Polska gospodarka potrzebuje takich spółek, które myślą o zagranicznej ekspansji, które tworzą nowe miejsca pracy i które nie mają kompleksów przed starszymi konkurentami. Niestety w tym przypadku jestem pesymistą.

Kryzys, który wybuchł z powodu epidemii może całkowicie pogrążyć Marie Zélie. Komunikat do potencjalnych inwestorów brzmi jak wołanie tonącego. Spółka nie jest w ogóle przygotowana do kryzysu. Nie ma żadnych rezerw kapitałowych a w kryzysie najszybciej upadają właśnie spółki bez płynności.

Na niekorzyść działa też segment, w jakim działa Marie Zélie. Pozycjonuje się jako marka premium a w kryzysie większość osób zamierza oszczędzać – zamiast droższych ubrań wybiorą tańsze. Odzież to jedna z tych branż, gdzie spowolnienie w gospodarce może uderzyć bardzo mocno.

Nie wierzę też za bardzo w sukces emisji akcji na rynku brytyjskim. Tam też czai się recesja. Czy znajdą się tam chętni na polską, raczkującą spółkę, jeśli jednocześnie akcje uznanych firm odzieżowych spadają na giełdzie o kilkadziesiąt procent?

Czytaj też:   Palikot to tylko pionek? Za kulisami grają też inni

Podczas poprzedniej kampanii crowdfundingowej na platformie Beesfund, spółka sprzedała 43% oferowanych akcji po cenie emisyjnej 199 złotych. Wszystkich emisji akcji było już sporo. Powoli kończą się litery w alfabecie na oznaczenie kolejnych serii akcji. Co prawda kolejne emisje były oferowane po coraz wyższych cenach, teraz jednak ewentualny sukces oferty musiałby się wiązać z drastycznym obniżeniem ceny emisyjnej. A to byłoby bardzo krzywdzące dla osób, które obejmowały akcje poprzednich emisji.

Nie po to inwestorzy w lutym obejmowali akcje po 199 złotych, żeby dwa miesiące później spółka emitowała nowe papiery o połowę taniej.

Tak jak wspomniałem wcześniej – trzymam kciuki i liczę na sukces Marie Zélie. Zadanie jest jednak piekielnie trudne. W czasach dużego kryzysu spółka musi udowodnić, że potrafi generować dodatnie przepływy finansowe i zyski a nie tylko kolejne emisje akcji.

Jeśli chcesz pomóc polskiej marce i wesprzeć spółkę w tym trudnym momencie zapraszam na stronę https://wspieram.mariezelie.com/. Możesz tam zadeklarować objęcie nowych akcji, pożyczyć spółce pieniądze lub kupić bon zakupowy z rabatem.

Please follow and like us:

Zobacz też

CStore z bardzo udanym debiutem! Jak będzie dalej?

Dokładnie dwa tygodnie temu spółka CStore zadebiutowała na rynku NewConnect. Na otwarciu notowań kurs jej akcji wzrósł o ponad 60%. To dopiero drugi przykład crowdfundingowego emitenta, który dotrzymał obietnic, złożonych…

Crowdfunding nieruchomości – na czym to polega i na co zwrócić uwagę?

Crowdfunding nieruchomości to forma inwestowania, która z roku na rok zdobywa coraz większą popularność. Dzięki niej osoby prywatne mogą zaangażować się w projekty deweloperskie lub inwestycje w lokale komercyjne, nie…

RSS
Facebook
Facebook