Marie Zélie – nowy inwestor nie pomógł. Będzie nowa spółka?

Marie Zélie – nowy inwestor nie pomógł. Będzie nowa spółka?

23 listopada, 2022 0 przez Crowdnews.pl

To nie koniec długiej historii pt. Marie Zélie. Kilka tygodni temu w spółce pojawił się nowy inwestor, który miał postawić zadłużoną firmę na nogi. Ostatecznie wycofał się jednak z przedsięwzięcia.

Akcje Marie Zélie

5 tygodni temu zamieściłem wpis Marie Zélie – sztandar wyprowadzić. Prognozowałem w nim, że to koniec mojego zajmowania się odzieżową spółką. Fiasko procesu restrukturyzacji i złożenie wniosku o upadłość potwierdziły to, o czym pisałem we wszystkich poprzednich wpisach na temat firmy.

Nie sprawdziła się jednak prognoza, że był to ostatni mój wpis na temat Marie Zélie. Wokół spółki cały czas sporo się dzieje. Wydawało się nawet, że jest światełko w tunelu w postaci nowego inwestora. Wczoraj okazało się, że nadzieje były złudne.

Nowy inwestor

Ratunkiem dla firmy miał być Wiktor Jodłowski – założyciel szkoły języka angielskiego Talkersi.pl. Na ten temat nic nie pisałem – czekałem na konkrety.

Z Wiktorem poznaliśmy się w początkach działalności Marie Zélie. Po wcześniejszych doświadczeniach biznesowych ja stawiałem pierwsze kroki w branży odzieżowej, a Wiktor budował biznes usługowy z prawdziwego zdarzenia. Marka stworzona przez Wiktora może pochwalić się świetnymi wynikami, szybkim rozwojem i efektywnym działaniem – to Talkersi.pl, szkoła języka angielskiego online, w której przełamuje się barierę mówienia. Budowaliśmy biznesy równolegle, wymieniając się też wiedzą i doświadczeniem.

– pisał prezes Marie Zélie, Krzysztof Ziętarski.

To idealny moment, by dołączył do Marie Zélie SA jako równorzędny partner – z równym podziałem akcji, a więc i decyzyjności w spółce. To idealny moment, by w Marie Zélie powstała synergia, której brakowało. Synergia uzupełniających się kompetencji. Synergia partnerów o podobnej skali osiągnięć. Z mojej strony – sprawny marketing, branding i znajomość branży odzieżowej. Ze strony Wiktora – sprawcza organizacja, efektywne działanie zespołowe i charyzmatyczne przywództwo.

– zapowiadał prezes

Patronite

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że za połowę udziałów w firmie nowy inwestor miał wpłacić zaledwie 50 tys. zł. To pokazuje jak bardzo przepłacali inwestorzy w kolejnych crowdfundingowych emisjach akcji Marie Zélie.

Czytaj też:   Hydroprad - hit czy kit?

Plan na ratunek

Przedstawiony plan zakładał spłatę wszystkich wierzycieli.

Na swoje należności czekają pracownicy, klientki, pożyczkodawcy i kontrahenci. Akcjonariusze chcą zaś kontynuować udział w rozwoju marki, w którą uwierzyli. Wspólnie zdecydowaliśmy, że wybieramy trudniejszy scenariusz. Są scenariusze, które warto realizować i są scenariusze, które opłaca się realizować. Nasze wartości są tożsame — pierwszeństwo dajemy scenariuszom, które warto realizować. Wierzymy, że wybrany scenariusz jest najlepszym dla wszystkich interesariuszy marki.

– informował prezes.

Realizacja takiego scenariusza oznaczała straty dla dotychczasowych inwestorów spółki. Przynosiła bowiem drastyczne rozwodnienie kapitału. Nowy inwestor miał objąć aż 50% udziałów, bez zasilenia spółki znacznymi kapitałami. Powodzenie projektu mogło jednak przynieść uratowanie choć małej części zainwestowanego kapitału. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że nic z tego.

Fiasko planu ratunkowego

Nie doszacowałem jednak mojej reakcji emocjonalnej na tę ciemną stronę tak ogromnego zadłużenia – zakulisowych reakcji wierzycieli, prób windykacji, piętrzących się kar umownych, wezwań do zapłaty, zgłoszeń na prokuraturę itp. Nic dziwnego – wszystko w Talkersach regulujemy od zawsze na czas. Więc nie wykształciłem w sobie tego mięśnia. A to, co przeżyłem przez ten tydzień w kuluarach, można porównać do pierwszej w życiu wycieczki na siłownię i brania na klatę 200-kilogramowej sztangi. To na dłuższą metę byłoby niebezpieczne dla mojego zdrowia, dlatego po namyśle i bez zwłoki podjąłem ważną decyzję. Zdecydowałem się jednak nie dołączać do projektu Marie Zélie.

– napisał na blogu niedoszły inwestor.

Wiadomość taką traktuję jako ostateczny gwóźdź do trumny nadziei inwestorów na odzyskanie choć części środków ulokowanych w akcjach Marie Zélie.

Wiktor Jodłowski miał okazję przez 2 tygodnie przyjrzeć się spółce z bliska. Mógł niewielkim kosztem przejąć aż połowę udziałów. Nie zrobił tego jednak. Napisał o windykacji, karach umownych, wezwaniach do zapłaty, zgłoszeń do prokuratury. Wszystko wskazuje na to, że sytuacja w firmie jest dużo poważniejsza niż próbuje to przekazać jej prezes.

Marie Zélie – co dalej?

Prezes Krzysztof Ziętarski nie ustaje w wysiłkach, żeby uratować choć markę – już nie firmę. Jaki scenariusz jest teraz w grze? Najbardziej prawdopodobny to nowa firma, która przejęłaby prawo do marki, ale prowadziłaby działalność bez ciężaru długów.

Wiktor Jodłowski wycofał się z planu dołączenia do Marie Zélie. Tym samym znacznie maleją szanse na przetrwanie spółki Marie Zélie SA. Nie musi to jednak oznaczać końca samej marki Marie Zélie! Jest perspektywa szybkiego przywrócenia jej funkcjonowania w ramach nowej spółki.

Cały know-how zespołu Marie Zélie może być skoncentrowany na rentownej działalności. Nowa spółka może być zyskowna od pierwszych miesięcy, przy znacznie mniejszej sprzedaży niż dotychczasowe rekordowe wyniki sklepu mariezelie.com.

– przedstawia Krzysztof Ziętarski na Facebook-u.

Czytaj też:   Trwa emisja Healthcann

Oferta inwestycyjna

To co się nie zmieniło to dalsze poszukiwanie chętnych do wyłożenia swoich środków.

Dla pierwszych inwestorów przygotowana została bardzo atrakcyjna propozycja, w perspektywie jest również możliwość wejścia na New Connect za ok. 2 lata. Pierwsze kroki dla poprawy można wprowadzić bardzo szybko, np. nowe dostawy oraz bezpieczeństwo zwrotów dla klientek.

– wyjaśnia Prezes.

Mamy nawet perspektywę szybkich zysków 🙂

Założyciele nowej spółki poszukują obecnie inwestorów, którzy obejmą pierwsze akcje spółki w bardzo atrakcyjnej cenie. Nowa spółka przejmująca działalność Marię Zelie może bardzo szybko osiągnąć rentowność. Plany przewidują zysk już od 2023 r., dzięki czemu możliwa będzie wypłata dywidendy, jeśli taką decyzję podejmą akcjonariusze tworzonej spółki.

– czytamy na stronie internetowej firmy.

Na ile to realne – pozostawiam do Waszej oceny.

Co to oznacza?

Doceniam wysiłki prezesa w ratowaniu marki, którą stworzył. Na plus oceniam też otwarcie się na nowe osoby.

Szukam również partnera operacyjnego dla nowej spółki – dyrektora operacyjnego lub prezesa zarządu, który sprawnie przeprowadzi proces zmian właścicielskich i sprawnie wprowadzi nowy plan działania marki.

– zapowiada Krzysztof Ziętarski.

Dotychczasowi akcjonariusze muszą zdać sobie sprawę z faktu, że powołanie nowego podmiotu, który przejąłby prawo do marki, oznacza dla nich 100% straty zainwestowanego kapitału. Prawo do ewentualnych przyszłych zysków mieć będą akcjonariusze tej nowej firmy. Nie sądzę, aby wartość samej marki była większa niż kwota, którą trzeba oddać klientom, dostawcom, pożyczkodawcom.

Czytaj też:   Akcje Canapharm w drugiej połowie roku

Wartość marki

Zastanawiam się też nad sensem takiej operacji. Z jednej strony to chyba jedyna szansa dla prezesa na uratowanie marki. Ale czy warto? Czy marka ma jeszcze jakąś wartość?

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „Marie Zélie” i zamiast pozytywnych opinii zobaczymy mnóstwo żalu, pretensji, oskarżeń o oszustwo.

Nie wiem jak długo starczy jeszcze prezesowi siły na próby ratowania marki, z którą jest związany. Czy nie dojdzie do wniosku, że lepiej wszystko „zaorać” i zacząć od początku – już pod inną nazwą.

Tak czy inaczej – dla inwestorów nie mam dobrych informacji. Proszę nie traktować tego jako rekomendacji, ale gdybym ja miał akcje Marie Zelie to znalazłbym kogoś kto odkupi je za symboliczną złotówkę. Dzięki temu mógłbym straty rozliczyć od innych zysków z akcji. Po upadku spółki nie będzie to już możliwe.

O najnowszym już planie odbudowy marki przeczytasz na stronie mariezelie.com/odbudowa/.


Lubisz moje teksty – polub też mój profil na Facebooku


Pamiętaj, że jakikolwiek tekst w serwisie Crowdnews.pl nie stanowi rekomendacji ani porady inwestycyjnej. Serwis zawiera opisy warunków emisji akcji w ofertach crowdfundingowych oraz autorskie komentarze dotyczące tych ofert. Nie ponoszę odpowiedzialności za efekty i skutki decyzji podjętych po lekturze tekstów w serwisie Crowdnews.pl. Jeśli planujesz inwestycję w akcje – za każdym razem dokładnie zapoznaj się z materiałami przedstawionymi przez emitenta. Nie kieruj się opinią moją ani jakiejkolwiek innej osoby.

Please follow and like us: